Mężczyzna

Koniec świata, czyli problemy z erekcją.

Był sobie pewien młody mężczyzna, całkiem przystojny, inteligentny singiel z przeszłością – po kilkuletnim związku zakończonym z powodu wypalenia uczucia i wspólnego życia. Niespieszno mu było do rozpoczynania czegoś nowego. Postanowił pobyć nieco w stanie bezzwiązkowym. Jednak niespodziewanie, podczas wypadu na koncert ze znajomymi poznał kobietę i to kobietę-ideał. Przede wszystkim piękna! Kobieta z tych, które dzięki urodzie mogą mieć każdego faceta. A nawet jakby uroda była kwestią sporną to i tak by mogła dzięki „temu czemuś” co w sobie miała. Wpadł więc jak śliwka w kompot już po pierwszej rozmowie. Ku jego zaskoczeniu kobieta nie spławiała go przez cały wieczór, co więcej! zaproponowała, że da mu swój numer telefonu na wypadek gdyby chciał się z nią jeszcze spotkać. Oczywiście, że chciał! Już na drugi dzień dzwonił z propozycją randki. Zgodziła się na tę i trzy kolejne a czwarte spotkanie, tak się złożyło, miało miejsce w jego mieszkaniu. Oglądali film. Chciał ją objąć, w brzuchu mu łaskotało na myśl o tym, i w ogóle go łaskotało, gdy siedząc obok niej obserwował otulone wąskimi spodniami uda, piersi zarysowujące się na białej bluzce, słysząc jej oddech, odbierając zapach… Czuł się jak nastolatek na pierwszej, prawdziwej randce. A przecież to nie była jego pierwsza randka i od czasów lat nastu minęło już sporo czasu i wiele spotkań z kobietami miał za sobą. Jednak do tej pory żadna nie podobała mu się aż tak bardzo!
O skupieniu na filmie nie było mowy. Objąć też jej nie objął, miał poczucie że musi kurtuazyjnie się powstrzymywać. Przecież byli jeszcze na etapie niewinnych buziaków w policzek na pożegnanie, a on był mężczyzną kulturalnym. Film się skończył, wino także i nastała niewygodna cisza, którą przerwała ona. Zapytała czy może zostać, bo do domu o tak późnej porze nie chce jej się wracać. Zgodził się mając mętlik w głowie, bo nie do końca wiedział co to znaczy. Czy ma jej ścielić sofę? Czy zaprosić do sypialni? Czy może ona go sprawdza i to tylko jakiś durny żart? Ale nie! Poprosiła o ręcznik i jakby nigdy nic poszła do łazienki. A on w istnym amoku rozłożył sofę, po czym wyciągnął z pawlacza śpiwór i zapasowe poszewki na pościel. Ledwo zdążył zmienić poszewkę na poduszce…, zmiana pościeli nie była jego mocną stroną i bardzo rzadko to robił, no ale TAKIEJ kobiecie jak ona nie mógł zaproponować śpiworu ani pościeli, w której sam spał. No więc, …ledwo zdążył zmienić poszewkę na poduszce, ona wyszła z łazienki. I to wtedy właśnie padły słowa, które słyszał później w głowie tysiące razy: „O, ścielisz mi? To nie możemy spać razem?” Zatkało go ale udało mu się odpowiedzieć: „Pewnie!” Był zaskoczony swoją reakcją. Miał przecież spore doświadczenie z dziewczynami. No i umówmy się, to nie była pierwsza kobieta, którą gościł! A tu serce mu wali, w głowie mu huczy. Zaczęło go gnębić pytanie, czy ma prezerwatywy i gdzie i czy aby na pewno cała ta sytuacja zakończy się seksem. Czy to możliwe? – pytał sam siebie w myślach będąc coraz bardziej roztrzęsionym. W końcu dotarł do łóżka. Położył się obok niej. Poczuł ją obok siebie. Był podniecony a serce waliło mu tak mocno, że słyszał jego dudnienie. Zaczął ją całować, po chwili dotykać a w głowie pojawiały się pytania: czy dobrze to robię? czy się jej podoba? co mam robić dalej?
Był oszołomiony jej pięknym ciałem i cudownym zapachem, zachwycony jej dotykiem, jednak jakoś nie mógł do końca się na tym wszystkim skoncentrować. Sytuacja rozwijała się nie tylko w łóżku ale i w jego głowie. Zalewały go kolejne myśli i rozważania; o tym jaka ona piękna, jaka czuła, że musi być doświadczona, że on się naprawdę musi wykazać, by jeszcze kiedyś chciała, ale czy da radę, czy uda mu się wykrzesać z siebie to co ma najlepszego do zaoferowania kobiecie… Myślał też o tym, że jest zestresowany, że musi się uspokoić, że erekcja już nie jest taka na sto procent. A gdy sytuacja osiągnęła punkt, w którym korzysta się z prezerwatywy, ze zgrozą stwierdził, że po erekcji nie ma prawie śladu. Zmroziło go. Co teraz? Co teraz? Co teraz? Co teraz? Co teraz? Zadawał sobie w myślach to pytanie w kółko. Wszystko przestało mieć znaczenie prócz tego, że nie ma erekcji. Starał się ją wskrzesić siłą woli – ni drgnął, starał się dyskretnie pomóc sobie ręką – bezskutecznie. Co teraz? Co teraz? Co teraz? – ciągle dudniło mu w głowie. Robiło mu się coraz bardziej gorąco, płonął! ze wstydu. Gdy ona zaczęła go pieścić poczuł dreszcze i to bynajmniej nie z pożądania ale dlatego, że nic te pieszczoty nie dawały. Nadal nie miał erekcji. Co się dzieje? – nie rozumiał tego. A myśli stawały się coraz bardziej natrętne: ona pomyśli, że mi się nie podoba; ona pomyśli, że mnie nie podnieca; ona pomyśli, że źle to robi; ona pomyśli, że jestem do niczego! Wszelkie próby skończyły się fiaskiem. Krew uderzała mu do głowy zamiast wypełniać ciała jamiste członka. To koniec! – pomyślał na koniec.

W subiektywnym poczuciu mężczyzny, w tamtym momencie, tak właśnie było. To był koniec związku, męskości, udanego życia seksualnego.
Aby życie seksualne było szczęśliwe muszą zostać spełnione trzy warunki:
1. Chęć kochania się – w powyższym przykładzie BYŁA!
2. Odprężenie – w powyższym przykładzie, BRAK!
Mężczyzna od samego początku był spięty i ambicjonalnie podchodził do sprawy. I o ile umiarkowany poziom napięcia, czy stresu może być nawet korzystny, tak zbyt wysoki poziom stresu wpływa na erekcję morderczo.
3. Skupienie się na swych doznaniach zmysłowych – w powyższym przykładzie, znowu, BRAK!

Bo jak tu się skupić na doznaniach kiedy trzeba spełniać oczekiwania swoje i czyjeś (wyobrażone), gdy trzeba się sprawdzić, zaimponować; jak się skupić gdy serce wali, w głowie huczy, ręce się trzęsą, człowiek się poci, a co najgorsze erekcji brak! I na czym się wtedy często koncentrują mężczyźni? Nie na tym co mogłoby ich podniecić, nie na tym co działa na ich zmysły ale na tym, że nie mają erekcji a następnie na tym, że to koniec świata!

Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że tlą się w nas przekonania i wyobrażenia dotyczące seksualności mężczyzn. Są one na dodatek silne i mocno zakorzenione.
Przecież każdy mężczyzna zawsze chce seksu i ZAWSZE jest na niego gotowy (czytaj: jak chce seksu to od razu ma erekcję i jest w stanie tę erekcję kontrolować). Facet PO PROSTU WIE czego chce i oczekuje partnerka i jest w stanie temu sprostać.
A wszystko to mija się z realnością. Mężczyźni są różni, ich libido, reaktywność, sensualność, potrzeby również są kwestią indywidualną. Okej, być może przeciętny mężczyzna ma przeciętnie większy popęd seksualny od przeciętnej kobiety ale co z tego. To wcale nie znaczy, że taka miara jest odpowiednia dla wszystkich mężczyzn, w każdych warunkach.
No i mężczyźni nie potrafią czytać w kobiecych myślach. Dopóki nie dostaną sygnału co i jak mają robić mogą być nieporadni, bo kobiety przecież też są różne – to co rozpala jedną, może być wręcz bolesne dla innej.

Sprostanie oczekiwaniom (wspomnianym i innym) niesie za sobą duży koszt emocjonalny. Zwłaszcza w sytuacji, gdy mężczyźnie zależy na kobiecie i na dodatek chce jej zaimponować (tak jak to było w powyższym przykładzie). Dlatego też zdarza się (i to wcale nie tak rzadko), że im mężczyzna bardziej chce tym mniej może. Im mężczyźnie bardziej na kobiecie zależy tym odczuwa większy stan napięcia, który zajmuje miejsce podniecenia seksualnego, co prowadzi do problemów ze wzwodem. Dzieje się tak dlatego, że za mechanizm erekcyjny odpowiada nie tylko fizjologia ale też psychika i emocje dużo mogą w sprawie erekcyjnej zdolności.

Co jeszcze można powiedzieć o powyższym przykładzie?
Przede wszystkim to, że zaistniała sytuacja wcale nie jest jednoznaczna z końcem czegokolwiek. Może to być i zazwyczaj jest incydentalne zdarzenie, a jednak część mężczyzn reaguje podobnie jak w opisanym przykładzie – osłabienie sprawności seksualnej jest plamą na poczuciu męskości!
To, że mężczyzna miewa problemy z erekcją wcale nie oznacza, że ma zaburzenia erekcji czy jest impotentem. Powtarzalność tego typu problemów często wiąże się nie z tym, że coś z mężczyzną nie tak – jest chory, niewydolny, niemęski etc. … Powtarzalność kłopotów ze wzwodem, u zdrowych mężczyzn, wynika raczej z wyolbrzymiania incydentalnego zdarzenia w głowie mężczyzny lub też przez jego partnerkę.

Jak się skończyła powyższa historia?

Kobieta idealna, bo taka przecież była bohaterka opowieści przytuliła nieszczęśnika, wzięła na siebie część odpowiedzialności za zaistniałą sytuację:
– przepraszam, wiesz… to moja wina, wyskoczyłam z tym spaniem razem jak Filip z konopi…, bez sensu! musiałeś być w szoku…
pocieszyła:
– nie martw się, mi było bardzo dobrze, popróbujemy jeszcze i na pewno się uda do końca.

Facet dostał wsparcie, ochłonął, wyciszył się, uspokoił, poczuł się pewniej i bezpieczniej i… nie minęło chwil kilka jak stanął na wysokości zadania.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s