Dziecko

Przedszkolak też człowiek

Tym razem popiszę trochę o dziecięcej ekspresji seksualnej, czyli o masturbacji wczesnodziecięcej, zachowaniach orientacyjnych, zachowaniach interakcyjnych i dziecięcej twórczości.

Dobra, to zacznę ten wpis od nowa. Będzie o tym, że dzieci nie są aseksualne – dzieci jak wszyscy ludzie są istotami seksualnymi, a ich seksualność przejawia się w zachowaniach, w zabawach, w wytworach dziecięcej wyobraźni.
(Znajdą się też kwestie wymagające rozwinięcia. I rozbuduję je, ale przy innej okazji, by nie zanudzać długością tekstu.)

Na pierwszy ogień rzucę masturbację, czyli stymulowanie własnego ciała, głównie miejsc erogennych, po to by wywołać uczucie przyjemności. Ujawnia się zazwyczaj ok. 3 r. ż. i zanika, gdy dziecko wchodzi w wiek szkolny. (W kulturach mniej restrykcyjnych w tłumieniu seksualności, wyrażanie jej przez dzieci pojawia się wcześniej niż w kulturze zachodniej.) To zjawisko nie dotyczy wszystkich dzieci. Trudno stwierdzić, czy tak po prostu jest, czy może te dzieci, które się nie dotykają, zostały przy pierwszej próbie eksploracji miejsc intymnych zablokowane przez rodziców (niekoniecznie intencjonalnie) na tyle skutecznie, że później nie eksperymentowały.

Taka oto sytuacja: dwulatek odkrywa, że ma „coś ciekawego” w majteczkach i chciałby to zbadać. Ale matka, odruchowo, zabiera mu rączkę, za każdym razem, gdy zmierza nią w kierunku krocza. Dzieci łapią w lot co się rodzicom podoba, a co nie i bardzo starają się spełniać rodziców oczekiwania. Wobec czego chłopczyk przestaje, a w konsekwencji nie odkrywa, że dotykanie miejsc intymnych jest przyjemne. (Nie odkrywa na tym etapie rozwoju, będąc nastolatkiem odkryje.) Dzieci, które dokonają tego odkrycia, czasami zupełnie przypadkowo, czasami poprzez bezpośrednie badanie miejsc intymnych, powtarzają to zachowanie – jest im wówczas miło, więc dlaczego miałyby rezygnować.

Maluchy dotykają swoich narządów nie dlatego, że chcą rozładować napięcie seksualne (popęd seksualny pojawia się w okresie dojrzewania), ale dlatego, że sprawia im to przyjemność.
Masturbacja, jest przez dzieci podejmowana dla przyjemności. Charakteryzuje ją celowość, powtarzalność, przemijalność zachowań. Jest nieszkodliwa.

Pięciolatka entuzjastycznie zasiada na oparcie fotela i się rytmicznie porusza. Rodzic na to: „bawi się w konika.” Bawi się, a przy tym sprawia sobie przyjemność, bo pociera się miejscami intymnymi o fotel i na dodatek robi to specjalnie, właśnie dlatego, że uzyskuje dzięki temu przyjemne doznania. „Często się tak bawi?” – dopytuje obserwator. „Tak, ostatnio to jej ulubiona zabawa” – uśmiechając się odpowiada rodzic dziewczynki. A Pięciolatka po chwili rytmicznie oddycha, zaczyna mieć wypieki na policzkach, jej twarz przybiera coraz bardziej zadowolonego wyrazu… Rodzic na to: „lubi tą zabawę, choć trochę się przy niej męczy. Złaź córeczko z tego fotela, bo się spocisz!” – mówi w końcu.

Może to i lepiej, że rodzic nie zdaje sobie sprawy z tego, że zabawa w konika to forma masturbacji… Bywa, iż rodzice na tego rodzaju zachowania swoich maluchów reagują agresją – krzyczą, zakazują, straszą… i zazwyczaj niczego dobrego to nie przynosi. Przede wszystkim nie eliminuje masturbacji, tylko nasila ją i co gorsza, zmienia jej charakter – masturbacja staje się zachowaniem, w które trzeba ingerować, bo nie służy przyjemności ale np.: jest sposobem radzenia sobie z nieprzyjemnymi emocjami (z masturbacji rozwojowej, przemienia się w instrumentalną – o rodzajach masturbacji i sposobach reagowania, będzie kiedy indziej ). Dodatkowo wyposażają dzieci w poczucie winy, wstyd, lęk związany z narządami płciowymi i negatywny stosunek do nich.

Jednak coraz częściej rodzice są po prostu zdezorientowani, czasami też nieco przestraszeni, a to dlatego, że nie wiedzą co robić. Doszły ich słuchy, że to normalna sprawa i przechodzi wraz z wiekiem, no ale „jak się zachować, co robić?” – pytają w gabinecie psychologa. Odpowiedź brzmi: nic. Reagujemy tylko wtedy, gdy masturbacja nie jest dyskretna. Wówczas przekierowujemy „zabawę” dziecka na bardziej intymny grunt – tak by odbywała się w samotności. I robimy to bez zbędnego zamieszania wokół tematu.

Gdy zaś rodzice mają negatywny stosunek do dziecięcej masturbacji, to zamiast krzyczeć, karać i zastraszać, z łatwością mogą przekierować uwagę dziecka na jakąś inną aktywność – równie, a najlepiej jeszcze bardziej przyjemną.
Rodzice wiedzą co lubią robić ich dzieci, więc z pomysłem na zajęcie zastępcze nie powinni mieć problemu. Jeśli uciecha z alternatywy przewyższy przyjemność płynącą z masturbacji, dziecko płynnie zastąpi masturbację działaniem bardziej akceptowanym przez rodziców.

Im dziecko starsze tym mniejsza szansa na bezpośrednią i jawną stymulację miejsc intymnych. Przecież intuicyjnie uczymy dzieci granic intymności. Dzieci widzą, że narządy płciowe są zawsze zakryte, że obchodzi się z nimi nieco inaczej niż z innymi częściami ciała, że zamykamy się korzystając z łazienki i odruchowo zakrywamy, gdy zostajemy przyłapani bez ubrania.

Kolejny przejaw dziecięcej seksualności to zachowania, nazywane w psychologii, orientacyjnymi. Chodzi mianowicie o to, że dziecko chce zbadać istotę różnić w budowie anatomicznej kobiet i mężczyzn. Co robi w tym celu nasz maluch? Obserwuje i szuka do tego naturalnych okazji.
Dzieci biegną tłumnie do łazienki, przyglądają się sobie nawzajem w momentach zmiany ubrań, chętnie pomagają w czynnościach pielęgnacyjnych młodszego rodzeństwa. A kiedy mają ku temu okazję, oglądają, wraz z współtowarzyszami zabawy, swoje narządy, dotykają ich, porównują z własnymi. Poza tym, komu nie zdarzyło się być podglądanym w łazience przez własne dziecko… Jest to bardzo powszechna sytuacja. Podobnie jak ta, że kiedy tylko rodzic znika za drzwiami toalety, natychmiast okazuje się, że i dziecko musi z niej skorzystać.

Przedszkolaki podglądają, obnażają się, ocierają się i przymierzają bieliznę rodziców. No i cóż… są to zachowania adekwatne do wieku.

Jedziemy dalej… zachowania interakcyjne, czyli po prostu zabawy.
W co bawią się przedszkolaki? Są bardzo pomysłowe, więc i tematyka ich wspólnych zabaw jest zróżnicowana.

Chłopaki biegają wzdłuż długiego korytarza – ścigają się. Ale mają frajdę! Są podekscytowani. Każdy z nich jest nagi od pasa w dół. Rodziców nie ma w domu, zajmuje się nimi starszy brat jednego – nastolatek, który siedzi zamknięty w swoim pokoju.
Zabawę „w dom” ma chyba większość z nas za sobą. Jej wykonanie jest różne. Jednak zawsze chodzi o odtwarzanie ról dorosłych i niemalże zasadą jest, że jakaś forma dotyku, czułości w niej występuje. Jest to zatem zabawa seksualna.
Podobnie jak zabawa „w doktora”, „masażystę”. Są to okoliczności, które usprawiedliwiają dzieci z przekraczania granic intymności i dają szansę do obserwowania, porównywania i dotykania ciała innej osoby.

Istnieją też zabawy bardziej wprost seksulane.
Zdarza się, że dzieciaki odtwarzają sceny intymne. Odtwarzają, bo gdzieś te zachowania widziały.
Albo zdarzyło im się wpaść do sypialni rodziców podczas ich seksu, albo nie musiały wpadać, bo w tej sypialni wraz z rodzicami spały i podglądały. Mogły też podpatrzeć scenę seksu w telewizji, lub powielić zachowania przyjaciół z przedszkola.

„Olaboga! Co wy wyprawiacie?” – wykrzykuje na widok rozebranych przedszkolaków babcia. „Babciu, my się w dom bawimy przecież” – odpowiada nieco speszone, acz zadowolone dziecko. Inne odpowie: w narzeczonych, w miłość, małżeństwo, czy ten słynny dom.
Dzieci nie mają świadomości znaczenia odtwarzanych zachowań. Scenariusze ich zabaw są mieszaniną treści zasłyszanych, zaobserwowanych, fantazji i twórczego przetwarzania własnych przeżyć.

Choć czasami nagie sceny zabaw dziecięcych mogą rodziców przerażać, nie trzeba reagować na nie silnymi emocjami i zakazami, bo są to zabawy adekwatne do wieku. „Chodźcie, mam dla was pyszny podwieczorek” – informuje mama bawiących się „w szpital” dzieci. Dzieci w mgnieniu oka są w kuchni i czekają na te obiecane smakołyki.

Dobrnęliśmy wreszcie do ostatniego przejawu ekspresji seksualnej u dzieci, którym jest twórczość. W odróżnieniu od wcześniejszych, twórczość umożliwia maluchowi ukazanie tego, co jest zakazane, albo zbyt trudne do wyrażenia wprost.
Przedszkolaki malując siebie i innych zaznaczają cechy oraz części płciowe. Ponadto zdarzają się rysunki, na których widnieje jakaś forma aktywności seksualnej. Poza tym opowiadają wierszyki z „niedozwolonymi” słowami i wymyślają historyjki zawierające seksualne wątki.
Dzieci oczekują reakcji dorosłych i badają przy tym ich postawy. I znowu, jest to adekwatne do wieku.

Wszystko to o czym pisałam stanowi tzw. normę rozwojową – nie powinno niepokoić, bo jest normalne.

Odpowiedź rodziców na tego typu działania ma ogromne znaczenie, bowiem to rodzice wyrabiają w dziecku postawy wobec seksualności.
Seksualność dziecka, do jego 12 urodzin, kształtują przede wszystkim rodzice. Nigdy później się to nie powtórzy – im dziecko starsze tym udział rodziców w rozwoju seksualności jest mniejszy. Dziecko w tym okresie poznaje swoje ciało, dowiaduje się czym jest płeć, poznaje różnice płciowe, obserwuje i próbuje role płciowe. Przejmuje od rodziców postawy wobec ciała, kobiecości/męskości, zachowań seksualnych. Adoptuje się do norm społecznych.
Podczas tych pierwszych 12 lat życia tworzy się w człowieku fundament jego seksualności.

Reklamy

One thought on “Przedszkolak też człowiek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s