Kobieta

Problem z orgazmem

Przedstawiam historię kobiety (nazwijmy ją Alina), która myślała o sobie, że jest wybrakowana. Cierpiała z tego powodu, nabawiła się kompleksów. Zdarzało się, szczególnie wieczorem, gdy cały dzień miała za sobą, a przed sobą chwilę odpoczynku i moment na refleksję, że zadręczała się myślami: co ze mną nie tak? dlaczego mnie to spotkało? Próbując znaleźć odpowiedź przedzierała się przez książki i artykuły, dyskretnie podpytywała koleżanki, z siostrą udało jej się nawet porozmawiać. Wspólnie ustaliły, że to zbyt rygorystyczny system wychowania, w którym nie było miejsca na rozmowy o seksualności, jedynie rozkazy, nakazy i wytyczne jak być „damą”, jest odpowiedzialny za to co przeszkadza jej w życiu najbardziej – brak orgazmu. Była jednak luka w tej koncepcji. Młodsza siostra naszej bohaterki problemów z osiąganiem orgazmu nie miała. Dlaczego tak jest, że wychowując się w tym samym domu, wynosząc z niego analogiczny obraz świata, nie mają podobnych kłopotów? – pytała siebie Alina. W końcu odpowiedzialność zrzuciła na to, że jest starsza i przez to na niej koncentrował się despotyzm matki, który odpowiada za jej zahamowania seksualne. Młodsza siostra, w jej poczuciu, traktowana była nieco ulgowo. I o ile obowiązkiem Aliny było dostosowanie się do oczekiwań matki, o tyle zadanie siostry polegało na naśladowaniu starszego rodzeństwa. I to była ta taryfa ulgowa, która umożliwiła młodszej siostrze z dystansem przyjąć przekaz matki, który choć nigdy wprost nie został wypowiedziany, dla Aliny był oczywisty. Matka sądziła, że kobieta – dama, do spraw związanych z obrzydliwą fizjologią wagi nie przywiązuje. I do tych okropnych kwestii zaliczał się z całą pewnością seks. W takich rozmyślaniach pogrążała się nasza bohaterka nader często.
Zastanawiała się także nad swoim małżeństwem. Była żoną od lat trzech, całkiem szczęśliwą. Sądziła, że jest w udanym i dopasowanym związku. Mąż, który podkreślić trzeba, bardzo podobał jej się nie tylko osobowościowo ale też fizycznie, na jej „wybrakowanie” się nie skarżył, co przynosiło jej odrobinę ulgi. Generalnie, gdyby wyłączyć ze sfery seksu jej orgazm, to mogłaby śmiało uznać, że życie intymne mają udane.

Przed mężem miała jednego partnera seksualnego ale swój „pierwszy raz” i kolejne zbliżenia z nim pamięta mgliście. Raczej nie czuła się w ich trakcie komfortowo, co nie znaczy, że sprawiały jej przykrość. Były naturalnym dodatkiem do ich związku, jednak dla niej, nieszczególnie istotnym.
Z mężem jest inaczej – doznaje bliskości, lubi dzielić z nim intymność, pieszczoty sprawiają jej przyjemność. Mimo to, nie czuje się w pełni usatysfakcjonowana, czy nawet zaspokojona. Pragnie orgazmu, a nie potrafi go osiągnąć.

W celu umilenia sobie życia, Alina, od czasu do czasu, wyjeżdża z koleżankami w góry. Przemierzają szlaki i z przyjemnego wyczerpania, wieczory mają krótkie, a ranki rześkie, bo wreszcie się wysypiają. Podczas jednego z takich wypadów, przy sobotnim śniadaniu, Alina przypadkiem usłyszała, że w hotelu odbywa się konferencja naukowa, której tematem jest seksualność kobiety. Tego dnia nasza bohaterka postanowiła nie iść w góry. Tłumacząc się koleżankom złym samopoczuciem została w hotelu. Nietrudno jej było znaleźć część budynku, w której odbywały się prelekcje. Szybko też znalazła tablicę z planem konferencji. Jedna z sesji tematycznych dotyczyła zjawiska kobiecego orgazmu. Na to właśnie liczyła Alina. Zamierzała dostać się na wykład. Plan był taki: wejdzie na salę chwilę przed planowaną godziną rozpoczęcia przemówienia i zapyta prowadzącego, czy może wysłuchać wystąpienia. Była gotowa za to zapłacić. Jednak okazało się, że rozmowa z prowadzącym nie mogła dojść do skutku. Przyszła wcześniej, tak jak planowała, ale sala była pusta. Gdy zaczęła się zapełniać, prowadzącego nadal nie było. Wszedł punktualnie i od razu zaczął wykład. Alina, zawstydzona faktem, że jest na sali nielegalnie, usiadła. Była tak ciekawa tego o czym będzie mowa, pokładała tak wielkie nadzieje w tym co za chwilę miała usłyszeć, że pomimo dyskomfortu spowodowanego nielegalną bytnością na sali, została.

Na wstępie powiedziano, że XX wiek przyniósł ze sobą znacznie więcej zmian w seksualności kobiet niż w tej samej sferze życia u mężczyzn. Dotyczy to kobiet ze wszystkich grup społeczno-ekonomicznych i odpowiada, przede wszystkim, słabnącemu tłumieniu seksualności kobiet na przestrzeni społeczno-obyczajowej.
Alina nie mogła się nie zgodzić. Sama siebie uważała za dobry tego przykład. To, że chciała mieć lepszy seks, koncentrowała się na tym, rozmawiała o swoim kłopocie z siostrą i zdarzało jej się pomówić na temat seksu z mężem, było dla niej przełamaniem rodzinnej tradycji. Nie wyobrażała sobie bowiem matki, która zastanawia się nad tą sferą życia i na dodatek głośno o tym mówi.

Ponadto podkreślono, że orgazm kobiecy to zjawisko wielce interesujące, ale nadal mało poznane. Interesujące także dlatego, że mimo wielu teorii trudno znaleźć jego ewolucyjne znaczenie, czy wyjaśnienie. O ile ewolucyjne znaczenie orgazmu u mężczyzny jest oczywiste (zapłodnienie) o tyle u kobiety nie. Kobieta nie musi przeżywać orgazmu by doszło do zapłodnienia. Badania nie potwierdziły, że gdy szczytuje łatwiej jej zajść w ciążę a więc, że jej orgazm spełnia funkcje reprodukcyjne. Przyjmuje się, że orgazm u kobiet jest „efektem ubocznym” ich funkcji reprodukcyjnej, być może mającym zachęcać do podejmowania współżycia. Przy tym potwierdzone zostały korzyści psychologiczne jakie dla kobiety płyną z częstości stosunków seksualnych (waginalnych): lepsze zdrowie fizyczne i psychiczne, większa satysfakcja ze związku.

Z ogromną ulgą przyjęła Alina informację, że wiele kobiet spełnia się w sferze intymnej mimo braku orgazmu. Tym, co ma dla nich szczególne znaczenie i daje dużą satysfakcję, jest więź emocjonalna, którą dzięki seksowi tworzą z partnerem. To, że trudności z osiągnięciem orgazmu ma wiele kobiet zgłaszających się do gabinetu seksuologa również odciążyło Alinę. Tym bardziej, że prowadzący wyraźnie podkreślił, iż anorgazmię (trudności z osiągnięciem orgazmu) leczy się skutecznie i dość szybko.

Akcentowano, że wielu kobietom przeżywanie orgazmu nie przychodzi spontanicznie – muszą się go nauczyć. Dużą pomoc stanowi przy tym:
– poznanie i zaakceptowanie własnego ciała,
– wytworzenie pozytywnego stosunku do seksualności jako naturalnej części kobiecości i życia,
– skupianie się na doznaniach „tu i teraz”,
– poznawanie mapy erotycznej ciała, która zmienia się w przebiegu życia – odkrywanie miejsc wyjątkowo wrażliwych na dotyk, czy innego rodzaju stymulację,
– eksperymentowanie z pieszczotami,
– koncentrowanie się na dotyku, pieszczotach, stymulacji,
– rozwijanie fantazji seksualnych, a nawet wprowadzanie ich w życie.

Informację o ćwiczeniach, które stosuje się w leczeniu, nasza bohaterka przyjęła ze zdziwieniem, ale też pewną dezaprobatą. Była bowiem mowa o tak zwanym treningu masturbacyjnym. Już sama nazwa wydała się Alinie trudna do przyjęcia, a myśl o masturbacji wprowadziła ją w konsternację.
Nie było jeszcze o tym wzmianki, ale Alina miała sceptyczny stosunek do masturbacji. Wiedziała o tego rodzaju aktywności seksualnej, wiązała ją głównie z mężczyznami i nawet czytała, że jest naturalnym elementem seksualności, jednak nigdy nie przyszło jej do głowy by spróbować.
A tu mówiono, że badania pokazują korzystny wpływ masturbacji na orgazm i życie seksualne u kobiet. Dzięki masturbacji kobiety doświadczają przyjemności jaka płynie z ciała, poznają swoje ciało i uczą się jak osiągać orgazm. O masturbacji mówiono w przyjazny i tak neutralny sposób, że Alina niemalże zmieniła do niej stosunek. Miała chwilę by nad tym pomyśleć, bo rozpoczęła się przerwa.

W samotności, z kawą w dłoni i ze smutkiem w sercu, Alina stwierdziła, że nie najlepiej myśli o swoich narządach płciowych a ich wygląd niezbyt jej odpowiada. Do tego te nazwy: wargi sromowe, srom!– okropieństwo, pochwa – też niezbyt ładnie. Nieco lepiej brzmiało dla niej słowo macica, no i łechtaczka też nie drażniła uszu. Refleksje te skłoniły ją do podjęcia następującego postanowienia: po pierwsze oswoi i polubi intymne części swojego ciała.
Z tym zamierzeniem Alina wróciła na salę po przerwie. Wysłuchała części dotyczącej punktu G i kobiecej prostaty z dużo mniejszym zainteresowaniem. Bardziej ciekawa wydała jej się kolejna część traktująca o kobiecej ejakulacji i rodzajach orgazmu. Jednak to co usłyszała wcześniej, o leczeniu kłopotów z orgazmem, tak bardzo ją uderzyło i namieszało w jej głowie, że utrudniało koncentrację na innych omawianych kwestiach.

Kobieta wróciła do pokoju nieco skołowana. Miała dużą potrzebę rozmowy na temat swoich przeżyć. Osobą, z którą pragnęła o tym podyskutować był jej mąż. Powtarzając koleżankom wymówkę o złym samopoczuciu, wcześniej niż planowała, wróciła do domu.
Już od progu zaczęła opowiadać mężowi swoją przygodę z konferencją. Wydawał się niezwykle zaciekawiony. To ją zachęciło do wzbogacenia opowieści o swoje uczucia i wrażenia. Rozmawiali do późnych godzin nocnych. Mąż Aliny był zdumiony, gdy dowiedział się co ona myśli o kobiecych częściach swego ciała. Alina po raz pierwszy usłyszała od męża, iż uważa je za niebywale atrakcyjne i podniecające. Dodało jej to otuchy. Podobnie jak jego aprobata dla wprowadzenia w życie technik, o których słyszała. Przy okazji dowiedziała się, że mąż w trakcie zbliżenia ma poczucie, że ona nie „wyłącza się”. Sprawia wrażenie rozproszonej, pogrążonej w rozmyślaniach. Alinie wydawało się, że jest skupiona na tym co się w danej chwili pomiędzy nimi dzieje.

Gdy którejś nocy zaczęli się kochać Alina okryła, że faktycznie nie jest w pełni rozluźniona, nie potrafi się zrelaksować. Monitorowała swoje zachowanie, starała się wyłączyć. A mimo to ciągle wpadała jej do głowy jakaś myśl, np.: co dalej, co teraz… Złapała się też na myśli: nie przerywaj…, podczas gdy mąż całował wewnętrzną stronę jej ud. Trochę ją to kosztowało, ale wypowiedziała to życzenie na głos. Wyartykułowanie kolejnej potrzeby przyszło jej nieco łatwiej. Alina nie doświadczyła orgazmu, jednak nigdy wcześniej seks nie był dla niej tak intensywny i tak przyjemny. Bez większych oporów podzieliła się tą refleksją z mężem, co było wstępem do rozmowy o wrażliwych miejscach na jej ciele i upodobaniach co do rodzaju pieszczot. Zdradziła również fantazję, która dotychczas szczególnie ją zawstydzała. Otóż marzyła, że w trakcie seksu wydaje z siebie rozmaite dźwięki, w tym okrzyki rozkoszy. Mężowi spodobał się ten pomysł. Namawiał żonę, by się nie powstrzymywała. Dla niego to także wydawało się niezwykle podniecające.

Alina przeżyła swój pierwszy orgazm kilkanaście dni później, po okresie szczególnie intensywnego życia seksualnego, bogatego w eksperymenty z wzajemnymi pieszczotami, realizację fantazji i intensywne próby znalezienia najbardziej odpowiadającego jej sposobu pieszczenia łechtaczki. Miała poczucie, że otworzyła się na doznania i pozbyła zawstydzenia, z którego wcześniej nie do końca zdawała sobie sprawę. Jednak tym co ją szczególnie „rozkręciło” było pozwolenie sobie na spontaniczne wydawanie odgłosów rozkoszy i wsłuchiwanie się w niezwykle podniecające ją echo ze strony męża.

Czytaj więcej:
Orgazm łechtaczkowy vs. orgazm pochwowy

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s