Nastolatek

Pierwszy raz, czyli inicjacja seksualna

Pewnie każdy rodzic zastanawia się nad tym jakim dorosłym będzie jego dziecko. U mnie, do tych myśli dochodzą refleksje na temat doświadczeń, które moja córeczka zdobędzie zanim stanie się dorosła. Czasami rozmyślam z obawą, zwłaszcza jak krążę wokół czasu dorastania. Rozważam różne scenariusze nastoletniego buntu i kryzysu tożsamości. W zadumę wprowadza mnie także, rzecz jasna, kwestia seksualności i sposobu rozwiązywania różnych dylematów z nią związanych. I nie ukrywam, że martwię się… Mężczyźni chyba inaczej podchodzą do sprawy. Mój, skądinąd wydawałoby się kulturalny, snuje plany: co się przejmujesz, innych problemów nie masz kobieto! Jak będzie trzeba to wezmę od ojca wiatrówkę i pośledzę gównarzerię. A jak coś to odstrzelę delikwentowi co trzeba i tyle będzie z jego zalotów…

Nie pomaga, a może nawet niepokoi jeszcze bardziej. Perspektywa nastolatki i ojca-szaleńca nie napawa mnie optymizmem. No takie to matczyno-zawodowe zboczenie… Potomkini mała, a ja już się przejmuję. Niekoniecznie tym, że w wieku lat nastu moje dziecko zostanie rodzicem – temu postaram się zapobiec uczulając na ważność spraw związanych z antykoncepcją. Najbardziej boję się, że ktoś ją skrzywdzi. Że moja wrażliwa, naiwna, delikatna córka padnie ofiarą niedojrzałości osoby, w której się zakocha. Że ktoś ją wykorzysta, mocno zawstydzi, że wpłynie negatywnie na jej samoocenę, że wywoła ranę, która goiła się będzie długo, bez gwarancji braku blizny, i u niej i u mnie. Teraz serce mi się kraja na samą myśl o tym, że coś jest nie tak, że jest jej źle, przykro, na widok grochów toczących się po tych uroczych policzkach. Więc co będzie, gdy przyjdzie mi stać pod drzwiami jej pokoju i słyszeć szlochanie w poduszkę, czy urywki rozmowy z przyjaciółką na temat tego co się stało. Nie powiem przecież: czas leczy rany, wszystko będzie dobrze, zapomnisz. Nie powiem dlatego, że nie chcę by poczuła się niezrozumiana, by nie znalazła we mnie oparcia, ale nie powiem też dlatego, że to nie zawsze jest prawda. Ona może zrobić coś czego będzie długo żałowała, co wpłynie na jej dalsze życie, o czym nigdy nie zapomni. Przed tym jej nie obronię – serce nie sługa, a zakazany owoc lepiej smakuje.

To co mogę zrobić, zrobię. Uczę ją granic intymności, szacunku dla siebie, swoich wyborów, własnego ciała. Pokazuję jak obracać się w świecie innych ludzi, jak nawiązywać relacje, jak o nie dbać i jak przeżywać rozstania. Demonstruję jej to wszystko i o wiele więcej, nierozmyślnie, spontanicznie, nieświadomie – jakby powiedzieli analitycy. Ona monitoruje moją kobiecość, męskość swego taty, nasz związek. Rejestruje, mam nadzieję, że bezwiednie, naszą intymną i seksualną więź. Ja to mimowolnie odsłaniam, a ona instynktownie uwewnętrznia. I w każdej rodzinie tak jest, na tym też polega rodzicielstwo.
Będę też oddziaływała celowo. Już to zresztą robię. Rozmawiam, opowiadam, odpowiadam na pytania. A jak nie pyta, bądź nie zapyta, a ja uznam, że czas by wiedziała, to sama zainicjuję rozmowę. Nie tworzę wyjątkowej atmosfery wokół trudnych tematów, staram się pokazywać świat takim jaki jest, w sposób dostosowany do jej wieku i etapu rozwoju. Wiadomo, każdy się stara być super-rodzicem i mieć super-hiper-zadowolone i rozwinięte dziecko. Dążymy do wyidealizowanego celu, a życie płata różne figle i konfrontuje z ograniczeniami. Można się sfrustrować. Ale to nie znaczy, że należy przestać się starać, być, przynajmniej, wystarczająco dobrą matką. Definicję dobrej matki też każdy ma swoją. Ja pragnę uczynić wszystko by zminimalizować ryzyko krzywdy, którą ktoś, nawet niezamierzenie, czy przez przypadek, ale może wyrządzić mojemu dziecku. A sfera seksualna jest na krzywdy i urazy szczególnie wrażliwa. I to nie tylko tyczy się dziewczynek, chłopców także… Chciałabym aby moje dziecko i osoba, z którą postanowi podjąć seksualną aktywność o tym wiedziała. Nie zamierzam się oszukiwać, że mojej córki, zanim osiągnie pełnoletniość (co przecież też nie jest wyznacznikiem dojrzałości) to nie będzie dotyczyło…

Seks młodych ludzi należy brać pod uwagę, bo jest zjawiskiem częstym i wpływa na późniejsze życie – tyczy się to obu płci. Wyniki badań pokazują jednoznacznie, że prawie połowa osób pomiędzy 15, a 19 rokiem życia podejmuje aktywność seksualną. Badania wskazują, że 50% nastolatków mających kontakty seksualne działała spontanicznie, bez planu, czyli nieodpowiedzialnie i ryzykownie. Czynnikami przyspieszającymi inicjację seksualną są: zażywanie narkotyków, picie alkoholu i palenie papierosów (co wiąże się z określonym stylem życie młodych ludzi).

Wiek inicjacji seksualnej z roku na rok się obniża. Już jakiś czas temu współżycie seksualne przestało być wyznacznikiem wejścia w świat dorosłych. A ja sądzę, że seks jest dla dorosłych, dojrzałych ludzi. I takie przekonanie chcę wpajać mojej córce. Chcę by wiedziała, że to nie jest narzędzie do imponowania innym, czy porównywania się z rówieśnikami, dowód na zaangażowanie w związek, narzędzie manipulacji, lub fajna zabawa. To nie jest zabawa, choć może się tak wydawać.

„Pierwszy raz” jest bardzo ważnym wydarzeniem w życiu, jednym z ważniejszych, szczególnie dla kobiet i dlatego należy się do niego przygotować i warto dzielić je z odpowiednią osobą. Inicjacja jest udana tylko wtedy, gdy osoby czują się bezpiecznie, nie doznają bólu, silnego skrępowania, dyskomfortu, nie są narażone na niewłaściwe zachowania partnera. Niepokoje towarzyszące pierwszemu stosunkowi seksualnemu mogą spowodować nie tylko brak rozkoszy, ale sprawić, że w pamięci pozostanie on jako przykry i rozczarowujący. U osób młodych, niedojrzałych i niedoświadczonych, raczej nie wygląda to tak jak w romantycznych filmach, czym większość nastolatków jest rozczarowana i co u wielu z nich tworzy urazy.

Kolejna ważna kwestia jest taka, że rozwój uczuciowy i seksualny przebiega inaczej u obu płci. Można by rzec, niestety, chłopcy dojrzewają emocjonalnie później od dziewcząt. I też z tego bierze się wiele młodzieńczych tragedii. Chłopcami bardziej targają seksualne rządze niż dziewczętami, a dziewczyny, częściej niż chłopcy, żyją w świecie fantazji o romantycznej miłości. Dlatego to chłopcy są przeważnie inicjatorami kontaktów seksualnych, a dziewczyny związków. Dziewczęta dość szybko są skłonne się angażować. A gotowość do zaangażowania u chłopców pojawia się później niż u ich rówieśniczek. Chłopaki koncentrują się zazwyczaj, nie na aspekcie głębokiego przeżywania aktu seksualnego w kontekście emocjonalnym, ale na wyładowaniu seksualnym, sprawdzeniu swoich możliwości, zdobyciu doświadczenia, uzyskaniu szacunku, wywoływaniu respektu, bądź podziwu w grupie kolegów. U dziewczyn wyraźne potrzeby seksualne i dążenie do ich zaspokojenia w relacji z drugą osobą pojawiają się później niż u ich męskich rówieśników.

Warunkami udanej inicjacji seksualnej, która wpłynie korzystnie na podejście do drugiej płci, uwarunkowania seksualne, przyszłość więzi partnerskiej i dalszy rozwój osobowości jest dojrzałość psychiczna. Ale to nie wszystko. Przecież nikt nie zaprzeczy, że niezwykle istotnym kryterium jest miłość, (a przynajmniej silna więź uczuciowa) i odpowiedzialność. Zbieżny system wartości, rzetelna wiedza na temat antykoncepcji, anatomii i fizjologii kobiety oraz mężczyzny również mają znaczenie. I to chcę przekazać córce zanim wejdzie w zaawansowany okres dojrzewania. Mam nadzieję, że nie jest to zamierzenie wyidealizowane, które przyjdzie mi wpisać na listę moich niezrealizowanych postanowień.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s