Kobieta

Zespół Hevelock-Ellisa

Podczas pisania tekstu o zdradzie przypomniała mi się historia dotycząca bardzo ciekawego i niezbyt znanego zespołu. Kto ciekaw, niech poczyta.

Konstanty był mężczyzną ambitnym i perfekcyjnym. Tym bardziej martwiło go, że nie potrafi doprowadzić własnej żony do orgazmu. Ona co prawda nigdy nie narzekała ale jemu nie dawało to spokoju. Próbował różnych sposobów, studiował rozmaite techniki pieszczot w Internecie. Nic nie przynosiło oczekiwanego efektu. Żona była współpracująca, ale wydawało się, że bardziej robi to dla niego niż dla siebie. Nie potrafił jej zrozumieć.

W końcu zdiagnozował u żony anorgazmię. Nie był co prawda lekarzem ale wszystkie informacje, które zdobył na temat kobiecego szczytowania sugerowały, że na to właśnie cierpi Mariola. Rozpoznanie dysfunkcji seksualnej nie wywołało jakiejś szczególnej reakcji u Marioli: nie sądzę – odparła po usłyszeniu, że ma zaburzenia orgazmu i powinna się leczyć. Konstanty starał się z żoną porozmawiać ale ona nie była chętna. Przy każdej jego próbie prosiła by zrozumiał, że nie ma ochoty na rozmowę, bo nie widzi problemu.
Atmosfera między małżonkami stawała się coraz bardziej napięta, gdyż Konstanty nie odpuszczał, a i żona była uparta w ignorowaniu tematu. Nie przeszkadzało im to w wiedzeniu regularnego pożycia, jednak po każdym zbliżeniu Konstatny czuł się niespełniony, zawiedziony i rozżalony. Czasami wręcz dopadała go niewiara we własną męskość i atrakcyjność. Rozważał również możliwość orientacji homoseksualnej u własnej żony.

Mariola była jego pierwszą i jedyną partnerką seksualną, zatem nigdy nie doświadczył sytuacji, w której kobieta ma przy nim orgazm. Bardzo tego żałował i jednocześnie niezmiernie był tego ciekaw. W związku z tym, że Mariola nie zamierzała wyjść naprzeciw jego oczekiwaniom i zgłosić się do lekarza, Konstanty zwątpił w możliwość przyczynienia się do orgazmu swojej żony. Dręczyło go to, z dnia na dzień coraz silniej. Nie potrafił pogodzić się z sytuacją i postanowił udowodnić sobie, że jest mężczyzną, który może się podobać i sprawić, że kobieta doświadczy rozkoszy. Poczuł się nieco usprawiedliwiony niezrozumieniem żony i postanowił nawiązać romans. Zwłaszcza, że nadarzyła się okazja. Koleżanka, którą poznał na wspinaczce wyraźnie z nim flirtowała.

Konstanty hobbistycznie się wspinał. Pasja ta zabierała mu dwa wieczory w tygodniu. Jednak gdy poznał Joannę zaczął na ściankę chodzić częściej. Nie wzbudzało to podejrzeń żony, co tym bardziej pchało Konstantego w ramiona innej kobiety. Wreszcie, mężczyzna się odważył wykonać jakiś ruch i postanowił wyjechać na weekend w skały. Dobrze wiedział, że także Joanna, z grupą swoich znajomych się tam wybiera.
Intuicja nie zawiodła Konstantego. Już w drodze, okazało się, że Joanna jest zainteresowana nie tylko niewinnym flirtowaniem ale także spędzeniem weekendu głównie w jego towarzystwie.

Wystarczyło parę godzin i kilka lampek wina by znaleźli się razem, w pustym pokoju. Sytuacja rozwinęła się prędko i mieli całkiem udany seks. Konstanty otrzymał to czego pragnął – orgazmu kobiety. Był oszołomiony, nie tylko nowym doświadczeniem, ale także faktem, że dopuścił się zdrady. Joanna to wyczuła i zapytała dlaczego się zdecydował, skoro ma żonę. Niedługo trzeba było namawiać mężczyznę do wyznania swoich motywów. Opowiedział Joannie o swoich fantazjach z nią w roli głównej i łóżkowych kłopotach z żoną. Ona, po chwili namysłu zapytała: a czy twoja żona wcale nie ma orgazmu, czy tylko z tobą? Konstantego zdumiało to pytanie, bo nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiał, a przecież czytał dużo na ten temat.

Gdy tylko nadarzyła się okazja Konstanty wskrzesił dawno nieobecny między nim a żoną wątek. Ku jego zaskoczeniu Mariola nie starała się, jak zwykle, wymigać od odpowiedzi na zadawane przez niego pytania. Po chwili rozmowy oznajmiła mężowi, że nie ma żadnej anorgazmii, wszystko z nią w porządku, a jeśli już stwierdzać, że cokolwiek jej dolega, to jest to zespół Hevelock-Ellisa. Konstanty ze zdziwienia zaniemówił. A żona kontynuowała wyjaśnienia.

Mariola była zadowolona z małżeńskiego pożycia. Brak orgazmu nie przeszkadzał jej w czerpaniu satysfakcji z seksu. Jedynie ciągle uskuteczniane przez Konstantego próby wywołania u niej orgazmu, nieco psuły Marioli radość ze współżycia, lecz mimo to, miała poczucie, że są dopasowani. Dopiero, gdy zorientowała się, że mąż ma romans, postanowiła zbadać sprawę. Był to dla niej bardzo mocny sygnał wskazujący, że jednak coś jest nie tak. Że koncentracja Konstantego na jej szczytowaniu nie wynika jedynie z tego, że lubi on gdy wszystko jest porządnie, wręcz idealnie (że dobry seks nie wystarczy, musi być jeszcze fantastyczny orgazm u obojga). Dotarło do niej, iż dla Konstantego brak jej orgazmu oznaczał brak zadowolenia z ich życia intymnego. Poszła więc do lekarza, by przekonać się, czy mąż ma rację i ona faktycznie cierpi na anorgazmię. Okazało się, że nie.

Mariola przeżywała orgazm, ale nie kochając się z mężem, tylko pod prysznicem, dzięki pieszczotom strumieniem wody. Doznanie to jest na tyle wyjątkowe i niepowtarzalne, że niemożliwe do odtworzenia podczas współżycia.
Niektóre z kobiet, uprawiających tę praktykę masturbacji, zwłaszcza, gdy nie jest ona jedyna, porzucają ją, na rzecz seksu partnerskiego. Jednak nie wszystkie. Mariola stanowi przykładem kobiety, która odkrywszy przyjemność jaką daje drażnienie miejsc intymnych strumieniem wody, uwarunkowała się na osiąganie orgazmu przez autostymulację wodą. Przyzwyczajenie do temperatury bodźców, ich rozlany charakter, siła, obszar odziaływania, utrwaliło reakcje na dość nietypowe bodźce, stając się źródłem niepowodzeń w osiągnięciu orgazmu z partnerem. Wobec czego, Mariola seks z mężem uzupełniała masturbacją w łazience. Nie uznawała, że jest to coś nieodpowiedniego, aczkolwiek nie miała odwagi by przyznać się mężowi, że orgazm może mieć, jednak w określonych warunkach.

Istnieje możliwość przewarunkowania sposobu osiągnięcia orgazmu (czy niekorzystnych nawyków masturbacyjnych). Zazwyczaj stosuje się w tym celu tzw. trening partnerski. Para wspólnie, w porozumieniu z terapeutą, próbuje zastąpić przyjemność płynącą z kontaktu ze strumieniem wody, doznaniami wywołanymi dotykiem partnera. Aby trening zakończył się sukcesem, konieczna jest obustronna akceptacja formy i idei takiej terapii, jak również pokonanie bariery wstydu przez kobietę, jeśli takowa występuje. Jednym z etapów treningu jest prezentacja partnerowi, przebiegu masturbacji strumieniem wody, co może być kłopotliwe.

Nie znam zakończenia tej historii. Czy Mariola i Konstanty podjęli terapię? Czy może ich życie seksualne wróciło do punktu wyjścia i toczy się jak dawniej? A może za sprawą romansu mężczyzny i tajemnicy kobiety, małżeństwo nie przetrwało? Nie wiem. Doszły mnie jedynie słuchy, że romans Konstantego z koleżanką ze wspinaczki nie trwał długo, gdyż mężczyzna się z niego wycofał.

Poczytaj także:
O masturbacji

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s